Bobry w górach są zbawieniem

Potrafią dożyć 30 lat i ważyć tyle samo kilogramów. Są świetnymi nurkami – wytrzymują pod wodą nawet 15 minut. Znają się na hydrotechnice i generalnie powinny być bardzo lubiane, ale…często bywa inaczej. Dlaczego bobry budzą tak dużo emocji tłumaczy Piotr Topiński.

Koalicja Dbamy o wodę: Zauważyliśmy, że kiedy pojawia się na forum temat bobrów, społeczność natychmiast dzieli się na dwa obozy: jedni są za, drudzy przeciw. Rodzi się zażarty spór. Dlaczego bobry, te sympatyczne zwierzęta, mają tylu przeciwników?

Piotr Topiński: Powiedziałbym tak: na nizinach są przeciwnicy, a w górach powinni być zwolennicy, ale zwolennicy słuchają nie tych co trzeba i tracą rozum.

Piotr Topiński – dr inż. nauk rolniczych, działacz społeczny, ekolog, członek rady naukowej Koalicji Dbamy o wodę. Jest autorem ponad trzystu filmów wideo, na których pokazuje przyrodę, naturę i zwierzęta. Do każdego filmu przygotowuje zabawny, edukacyjny komentarz. Od lat lubi obserwować bobry, zwłaszcza te z Beskidu Żywieckiego, które już go znają i pozwalają mu się filmować.

Dow: Wyjaśnijmy to więc…bobry szkodzą czy nam służą?

Piotr Topiński: No właśnie zależy gdzie! Bobry na terenach górskich są zbawieniem, na nizinach …niekoniecznie, ale to też zależy. Wiele lat temu, w 1980 roku zostałem poproszony przez dyrekcję Kampinoskiego Parku Narodowego, aby znaleźć sposób na naturalne nawodnienie tego terenu ze względu na panującą tam suszę. Wpuściłem więc do płynącego przez Puszczę Kampinoską Kanału Łasica 7 bobrów przywiezionych z Pojezierza Suwalskiego. W ciągu dwóch tygodni „zalały” 240 hektarów lasu. Podniosły poziom wody o mniej więcej pół metra. No więc Puszczy Kampinoskiej, która znajduje się na płaskim Mazowszu akurat to bardzo pomogło, ale jeżeli zalewane są przez bobry pola uprawne i gospodarstwa, to ludzie mogą być niezadowoleni. I ja to rozumiem.

Dow: A jaka jest obecnie sytuacja w Puszczy Kampinoskiej?

Piotr Topiński: Ostatnio byłem tam kilka lat temu, ale z tego co wiem obecnie Kampinos zamieszkuje około 25 rodzin bobrzych, czyli 100 osobników, które skolonizowały wszystkie cieki.  Pełnią tam bardzo ważną rolę w regulacji i odpływie wody przeciwdziałając przesuszeniu KPN. Według mnie bez bobrów puszcza wyschłaby już dawno, ponieważ poziom wody w ciekach obniżył się ze względu na zmiany klimatyczne. 

Dow: W jaki konkretnie sposób bobry sprzyjają retencji wody?

Piotr Topiński: Bobry są niezwykłymi hydrotechnikami. Aby zabezpieczyć swoje żeremie i zwiększyć ochronę głównie przed wilkami i ludźmi, starają się spiętrzyć wodę. W tym celu budują tamy. Podnoszą w ten sposób poziom wody, która zalewa otoczenie. I co ciekawe, na terenach podmokłych, czy bagnistych, a także torfowych bobry, utrzymując wysoki poziom wody, zatrzymują proces osuszania, magazynując jednocześnie wodę. W taki sposób bobry pomagają retencji, czyli zatrzymywaniu wody i spowalnianiu jej spływu. To najskuteczniejsze i najbardziej naturalne narzędzie łagodzenia negatywnych skutków powodzi i suszy.

Dow: Jaka jest populacja bobrów w Polsce?

Piotr Topiński: Nie mam pojęcia! Tego nikt chyba dokładnie nie wie, ale z danych GUS i ministerstwa infrastruktury wynika, że populacja bobra w Polsce w 2020 osiągnęła około 142,5 tys. osobników. Po drugiej wojnie światowej był to gatunek zagrożony. Żyło ich wtedy u nas niewiele ponad 100 sztuk. Dzisiaj bobry są w całej Polsce. Każdej wiosny jest ich świeża dostawa, ponieważ rozmnażają się mniej więcej na początku maja. W końcu kwietnia stare bobry – rodzice, którzy spodziewają się dzieci, wyrzucają z domów na świat te które się urodziły rok czy dwa lata wcześniej, żeby sobie poszły na swoje, uniezależniły się i przestały przeszkadzać. Z rodzicami zostają tylko te najmłodsze. Dlatego bobry włóczą się po okolicy gdzieś tak właśnie koniec kwietnia, początek maja.

Dow: Czy bobry zapadają w zimową hibernację?

Piotr Topiński: Są aktywne cały rok – zimą też. Nie zapadają w sen i są dobrze przystosowane do życia zimowego dzięki grubej sierści, która chroni je przed zimnem. Jeżeli zima jest sroga, robią pod lodem korytarze, którymi dostają się do swoich magazynów żywności. Jesienią naścinają sobie tyle drzew, ile potrzebują do zjedzenia i tak przeżywają zimę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *